O tym co mi wolno, a czego nie wolno

Dziś będzie trochę absurdalnie, ale Turcja trochę właśnie taka absurdalna jest. Tylko tacy ludzie jak ja próbują szukać w tym chaosie porządku…

Zacznijmy od tego co mi tu wolno. Mogę:

  • tu mieszkać bo mam już pozwolenie na pobyt
  • wydawać pieniądze, bo zarabiać to nie bardzo
  • przechodzić w dowolnym miejscu przez ulicę i nawet na czerwonym
  • nie zmywać kubka po herbacie w pracy
  • wpychać się do metra, zanim wszyscy wysiądą, chociaż na to kultura mi nie pozwala

    i to byłoby w zasadzie na tyle.

Przejdźmy do tego co mi nie wolno. To proste, krótko mówiąc nie wolno mi wszystkiego pozostałego… I wcale nie żartuję. Ten kraj jest bogaty w smaki i zapachy, ale jeżeli chodzi o swobody obywatelskie to naprawdę kiepsko. Nie wszystko zabronione jest prawem, czasem zakaz objawia się brakiem przyzwolenia społecznego, co może boleć znacznie bardziej. Sprawdźmy. Postaram się wszystko jasno wytłumaczyć, żeby mi potem nikt nie chodził i nie mówił, że w Turcji to nie można tego i tamtego, BO TAK.

  1. Po pierwsze i najważniejsze nie mogę tu kupić wieprzowiny, więc żegnajcie schabowe. Niektórzy twierdzą, że gdzieś można znaleźć to „brudne mięso”, ale nikt go nie widział. Dlaczego tak jest? Bo świnia je wszystko, to czego nie zje człowiek i do tego jeszcze mieszka w chlewie i siedzi w g….. Dlatego dla muzułmanów to „brudne zwierze”. Dziwne, że dla nas nie. Więc z reguły nie dostaniemy wieprzowiny w krajach muzułmańskich na wolnym rynku. Oczywiście od reguły są wyjątki, np. hotele europejskiej w swoich restauracjach zadbają o nasze niewybredne brzuszki i czasem zaserwują wieprzowinę. 
  2. Po drugie i najważniejsze nie wolno mi tu mieszkać gdzie chcę i z kim chcę. Kraj i miasta podzielone są na niewidzialne dzielnice, w których niedopuszczalne jest mieszkać z mężczyzną, z którym nie jest się w związku małżeńskim, a czasem nawet i z koleżanką. Dlaczego tak się dzieje? Wszystko może wskazywać na nielegalne związki. Tak więc na przykład będąc nieżonatym mężczyzną nie można mi nocować u żonatego przyjaciela w domu, bo kiedy on wyjdzie nawet na chwile z domu, może to budzić podejrzenia, że ja z nią w tym czasie… Będąc natomiast niezamężna kobietą wolno mi nocować u zamężnej przyjaciółki, ale nie wolno mi mieszkać z nieżonatym (z żonatym tym bardziej nie) mężczyzną. Nawet trzy Europejki w jednym mieszkaniu mogą w niektórych miejscach budzić oburzenie, o zainteresowaniu to już nawet nie mówię. Będąc zajętą jak ja kobietą, nie powinno się mieszkać z chłopakami i dziewczynami w wynajętym mieszkaniu… tak jak ja właśnie robię… Jak poznać takie miejsce? Nie mam pojęcia… jeszcze, ale lokalsi wiedzą. To szczególnie widać w takich miastach jak Stambuł i Izmir, bo tam będą i takie i takie dzielnice, natomiast w większości miast w Turcji przeważają czarne plamy na planach miast.
  3. Po trzecie i najważniejsze w Turcji zakazane jest obrażanie najważniejszej osoby dla Turków, a tą postacią jest Mustafa Kemal Atatürk. Kim był Atatürk? Najkrócej mówiąc to taki nasz Józef Piłsudski. Atatürk uważany jest w Turcji za twórcę świeckiej republiki. Po objęciu władzy Atatürk wprowadził 4 poważne reformy. Między innymi reformę języka i od tego momentu zmienił się alfabet i słownictwo. Można powiedzieć, że język turecki został stworzony wtedy i dlatego jest taki uporządkowany i pełen reguł. Turcy są Atatürkowi niezmiernie wdzięczni za to co zrobił, dlatego w każdym budynku wisi jego portret, a w każdym mieście stoi jego pomnik, a czasem nawet muzeum.
  4. Po czwarte i również najważniejsze zakazane jest używanie Youtube (a władze zastanawiają się nad zakazaniem Facebooka – więcej tutaj) właśnie ze względu na Atatürka. Plotka głosi, że pewien młody i niepokorny Grek umieścił na Youtubie film obrażający Atatürka i w związku z tym władze uznały tę stronę za szerzącą zło i zakazały jej używania w całym kraju. Ostatnie artykuły w angielskim wydaniu Hurriyeta, którego czytuję w pracy, wskazują na to, że podobny los spotka Facebook. Właściciele FB niewiele sobie z tego robią, pomimo, że według badań Turcja jest 4 ilościowo użytkownikiem.
  5. Pomimo, że Facebook nie jest zakazany wszędzie w Turcji, to jest on często blokowany przez firmy w miejscach pracy, np. u mnie. Taka blokada spotyka sporo stron i jak obserwuję poszerza się grono zablokowanych portali. Ostatnio np. nie czytuje już tureckiego wydania Hurriyeta, bo jest zablokowane. Dla porównania, to tak jakby zablokować w Polsce Gazetę.pl. Tfu tfu tfu całe szczęście, że mi jej jeszcze nie zablokowali.
  6. Muszę też uważać na to, co robię w pracy. Tam też, jak się dowiedziałam dziś obowiązują surowe zasady i co wolno wojewodzie, to nie Tobie smrodzie. Palić w budynku można tylko córce właściciela. Ostatnio G. przekazała mi, że kuzyn właściciela zwrócił jej uwagę, że nie powinnyśmy śmiać się zbyt głośno podczas obiadu. Powiedziałam jej, żeby powiedział mi to wprost, tylko po angielsku, bo przecież tureckiego nie rozumiem, a on angielskiego. A dziś dowiedziałam się, że w pracy nie można nic oprócz pracowania. To znaczy, że można wszystko, ale tak, żeby nikt inny nie widział, a w szczególności szef, więc odbieranie maili prywatnych – zabronione, słuchanie radio – zabronione, gadanie – zabronione, włóczenie się – zabronione, czytanie gazet online – zabronione, układanie pasjansa – zabronione.
  7. A na koniec najlepsze… w Turcji zabronione jest noszenie chust zakrywających włosy… na uczelniach wyższych i pracując w miejscach publicznych, takich jak urzędy, szpitale, prawdopodobnie szkoły również. Teraz w Turcji trwa ważna debata, ponieważ do władzy doszła partia reprezentująca islamskie poglądy i chce znieść ten zakaz. Więcej tu. W zasadzie każdego kogo spotykam pytam o poglądy na ten temat. I uwierzcie, że tyle ile osób tyle poglądów. Ja osobiście miałam wyrobione zdanie, ale po ostatnich artykułach, które czytałam gdzieś zgubiłam pewność siebie i poglądów. Jak już będę wiedziała co o tym myśleć to na pewno napiszę. Póki co siedzę na płocie jak na politologa przystało i widzę racje zarówno jednych jak i drugich. Dlaczego? Bo z jednej strony jak tu chwalić się świeckim państwem skoro nie traktuje się równo wszystkich swoich obywateli i nie toleruje się zachowań cechujących główną religię w kraju. Z drugiej zaś strony zakrywająca włosy fundamentalna lekarka będzie mogła odmówić leczenia mężczyzny, tylko dlatego, że jest mężczyzną a ona kobietą?
  8.  

    I to byłoby na tyle z rzeczy najważniejszych i najciekawszych. Jeżeli kogoś to zdziwiło, zasmuciło, ucieszyło albo zdenerwowało to zapraszam do komentowania i pisania maili.

    P.S. Dziękuję też za już wysłane maile i za odzewy z różnych stron Polski i Europy.
    _______________________________________________________________

    A teraz specjalne pozdrowienia dla KWA, która nie bała się niczego i pokonała biurokratyczną machinę w pogoni za szczęściem i swoim Bibi. I pozdrawiam Bibiego, który nie bał się niczego nawet polskiej zimy w pogoni za swoją hot polish girl. I kiedy się już dogonili to wzięli ślub 7 października. A mnie tam nie było… ale życzę im dużo dzieci, małych, drobnych i kolorowych…

    Reklamy

    One thought on “O tym co mi wolno, a czego nie wolno

    Skomentuj

    Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

    Logo WordPress.com

    Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

    Zdjęcie z Twittera

    Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

    Facebook photo

    Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

    Google+ photo

    Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

    Connecting to %s