Przeprowadzka epizod 2. – Impreza

Po tym poście niektórzy pomyślą, że jestem złośliwa, inni że jestem wredna, a jeszcze inni, że nie warto czytać dalej bloga. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, ten post ma na celu piętnowanie nieodpowiedzialnych i lekkomyślnych zachowań. 

W zasadzie nie wiem od czego zacząć, ale chyba chaos posta najlepiej odda chaos tego co się działo. Nasza współlokatorka postanowiła zrobić imprezkę z barbeque na balkonie i zaprosić chyba wszystkich Marokańczyków, którzy aktualnie są stanu wolnego w Bursie. Mało że Marokańczyków, ale i znalazł się jakiś Libańczyk, którego współlokatorka zna tylko z Internetu… bosko, po prostu coraz lepiej. Nie to żebym miała coś do jakiejś narodowości, czasem jednak odczuwam dyskomfort przebywania w towarzystwie, którego w ogóle nie znam.

Kiedy impreza trwała w najlepsze, a dym był wszędzie oprócz pokoju, który okupowałam po powrocie, na scenie wystawiano ‚Niemoralne propozycje’, nagle współlokatorka spiesznym krokiem wróciła do swojego pokoju. A w hallu rozpoczęła się dyskusja pomiędzy jednym Marokańczykiem a P. Po około pół godzinie współlokatorka znów wyszła na scenę i dała przedstawienie, bo zaczęła wyrzucać z mieszkania Marokańczyka, z czego on sobie niewiele robił. A cóż takiego się stało?

Wróćmy teraz do pierwszego dnia w pracy po przerwie, kiedy w biurze pojawił się nowy osobnik pochodzenia marokańskiego. I tu poproszę werble… napięcie rośnie… otóż on był tym wyrzucanym Marokańczykiem. Tak i nie inaczej. A mówią, że w Bursie mieszka około 1,5 miliona ludzi w tym 2000 cudzoziemców, a on musiał trafić do Karkentu. Kiedy już intuicyjne doszłam do tego, że to musiał być on, pomyślałam, że skoro na imprezie ubawiłam się tyle co pies w pustej studni, to teraz sobie odrobię. Rozmowa w biurze zeszła na ślub i pytanie do kolegi czy chciałby ożenić się z turecką dziewczyną.

  • Wołałbym Europejkę – odpowiedział
  • Moja współlokatorka jest wolna – powiedział wujek cięta riposta, czyli ja
  • Nie ona jest zbyt konserwatywna – i tym razem on był sprite, a ja pragnienie, zastrzelił mnie tym. Zaraz wyjdzie, że to ja rozpustnica Marokańczyków kusze.
  • Dlaczego tak myślisz? (Po czym wnosisz Watsonie?)
  • Bo w czasie imprezy się obraziła, kiedy wetknąłem jej pieniądze za dekolt, ale to był taki żart, wiesz, o co chodzi? – teraz to już jesteś sprite z wódką kolego
  • Oczywiście, że rozumiem, o co chodzi, nie mam pojęcia, czemu się obraziła, przecież to normalne…

Imiona i narodowości zostały zmienione, a wszelkie podobieństwo osób i wydarzeń jest przypadkowe i niezamierzone.

Reklamy

2 thoughts on “Przeprowadzka epizod 2. – Impreza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s