Opłatek wigilijny

Pierwszego dnia po moim urlopie świątecznym do pracy wzięłam opłatek zamiast śliwek w czekoladzie. Wytłumaczyłam E, co to jest i dlaczego to jemy, że się nim dzielimy życząc sobie wszystkiego najlepszego w Wigilie Świąt Bożego Narodzenia. I że najstarszy mężczyzna w domu, dzieli i podaje opłatek wszystkim domownikom.

Szef chwilę się przyglądał, a potem podzielił opakowanie i rozdał pracownikom i mi jeden kawałek, informując ich o tym, co jedzą i dlaczego. Na koniec serdecznie mi podziękował, że pamiętałam o takim geście i że bardzo miło z mojej strony.

Poczułam się trochę jak misjonarz w dalekiej Afryce nawracający na chrześcijaństwo. Tutaj jednak nikt nikogo nie nawraca. Ani oni mnie, ani ja ich, to raczej swoista symbioza, gdzie panuje pełna tolerancja. Czasem toczymy gorące dyskusje na tematy religijne, a czasem delikatnie się podpytujemy o zwyczaje i tradycje.

Reklamy

One thought on “Opłatek wigilijny

  1. cieszę sie, że „ciało chrystusa” zniknęło:) z przyjemnoscią czytam archiwum i czekam na więcej opowieści.
    Karol Kasperski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s