Piknik na Uludağ

Turcja to kraj o jedzeniu i piciu – to niezaprzeczalny fakt. Żadne spotkanie nie może się odbyć bez choćby najmniejszego poczęstunku i herbaty, a my jako goście nie powinniśmy niczego odmówić. Dlatego też staramy się wpisać w te zwyczaje, na swój europejski sposób. Przedstawiam kolejny wpis pod tytułem „Piknik” tym razem z ogórkami małosolnymi w roli głównej.

Pomysł zrodził się szybko i nieoczekiwanie. A realizacja była błyskawiczna i już w 7,5 osób (nas 7. i Kubuś) pieliśmy się serpentynkami w góry na specjalne miejsce przygotowane pod pikniki. Naszym oczom ukazały się prawdziwe tłumy, a parkingowy oznajmił, że żeby zająć stolik to powinniśmy przyjechać wieczorem poprzedniego dnia, tak jak inni. Co w tym momencie zrobił G? Sprawdził kto zarządza terenem, żeby móc napisać list z uwagami jakie powinny być niezwłocznie wprowadzone w życie… (eh jak ja uwielbiam facetów „z jajami”, a nie „pacieje”).

Niezbyt rozległy teren okazał się naszpikowany żądnymi kontaktu z przyrodą Turkami. Na barbeque wybrała się również grupa zorganizowana z… Samsun. Muszę przyznać, że takie akty dodają mi na nowo wiary w to społeczeństwo. Może jednak wiedzą czym jest relaks i czas spędzony z rodziną.

Zrobiliśmy więc skok przez płot i zajęliśmy ustronne miejsce na skraju lasu, w pobliżu koczującej rodziny cygańskiej, która użyczyła nam maszynki do zrobienia herbaty. Ponieważ było nas 4 kobiety, więc jedzenia starczyłoby dla kompanii. Mieliśmy również słynne już ogórki, a propos ogórków… zamiast małosolnych zrobiły się kiszone, bo jest za ciepło i za szybko zadziałały procesy kiszenia.

jak widzicie na stole pojawiły się: chleb, pomidorki, ogóreczki, ogórki kiszone, serów 3 rodzaje w tym jeden belgijski, polędwica sopocka, kabanosy, pastyrma i specjalna szynka do melona, melonów sztuk 3, truskawki, gruszki, oliwki, pekmezy naszych "teściowych" i herbatę, bo bez herbaty to nie śniadanie

razem z maszynką nasi koczowniczy sąsiedzi pożyczyli nam również stół, więc nie musieliśmy przyjeżdżać dzień wcześniej wieczorem, żeby go zająć, sprytne?

a to nasz najmłodszy uczestnik wycieczki - Kubuś, nie ruszają go uroki cioci E

czas na małą sesję fotograficzną, a co mamy w rączce?

a teraz z mamusią

mały komandos... i raz! pupa w górę!

eh te tureckie oczęta... już rośnie mały Tarkan

taaa... University of Salford + Stella + Gokhan = sami zobaczcie

ale szybko obaliłam rządy i zagnałam do kojca po Kubusiu

a naprzeciwko klasyczna turecka rodzinka z latawcem, to chyba jakaś nowa moda na puszczanie latawców z dziećmi, pięknie, prawda? sama pamiętam jak biegałam przed blokiem z latawcem z nadrukowanym motylem

nasze "dzieci" wracają z wycieczki

a komandor zakończył służbę

to ptak, to samolot, to superman, nie, to latawiec...

DONDURMA !!!

Ten człowiek to legenda, rodem z naszych nadmorskich plaż: Lody lody komu lody? Lody lody dla ochłody. Wyobraźcie sobie, że po lesie jedzie żółty skuter na nim siedzi starszy pan i krzyczy: Lody! Jeżeli ktoś jest zainteresowany to nawołuje. Wtedy pan podjechał na swym wehikule czasu, wyjął z kieszeni łyżkę, wytarł ją o (powiedzmy) czystą, ale szarą szmatę, otworzył plastikowy pojemnik na wafelki i lodóweczkę z lodami i zaczął nakładać. Smaki były dwa śmietankowe i czekoladowe i niby pytał jakie kto chce, ale i tak nakładał jakie uważał. Po czym skonfiskował po 1 TL za loda i pojechał dalej, ale…

dalej było pod górkę i wafelki wysypały się na ziemię. Oczywiście G musiał to zauważyć i obserwował pana kiedy ten wróci i pozbiera je. Oczywiście pan wrócił, więc G podszedł do niego i powiedział mu gdzie upadły, a pan się skonfudował i powiedział, że on grzybów szuka, a wafelki to przy okazji. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. A pan zatoczył jeszcze jedno kółko do innej rodzinki, która postanowiła zaryzykować i mijając nasz stolik zatrzymał się i powiedział nam, że w domach mamy więcej zarazków niż tu na ziemi.

A G kiedy zobaczył, że skończyłam masę lodową, zabrał mi suchego wafelka z ręki i wyrzucił, pytając czy ma mi opowiedzieć o skandalu jaki wybuchł w TR kilka lat temu właśnie w związku z produkcją wafelków… A to Ci historia.  

przyszła pora na sport, oczywiście G reguluje zasady gry

taka turecka wersja "piłka parzy"

grupa z Samsun bawiła się w najlepsze przy rytmach muzyki, więc w przerwie sobie potańczyliśmy, oczywiście delikatne ruchy bioder, łokcie w górę i pstrykami paluszkami

kolejna rodzinka z latawcem

Być może ochrona zabytków w Turcji nie jest na najwyższym poziomie, ale zabytki przyrody odgrywają tu spore znaczenie i na wielu pniach widać informację o tym, że to zabytek przyrody i ile ma lat itd. Jest w Bursie miejsce przez cudzoziemców zwane „wielkim drzewem”. Tam też postanowiliśmy się wybrać na koniec dnia. Drzewo to ogromny platan, który rośnie dość wysoko ponad Bursą. Pod platanem jest restauracja – herbaciarnia, gdzie można zamówić sobie maszynkę do grilowania i mięso na kilogramy, zestaw warzyw i owoców albo zwyczajnie kawę lub herbatę. Stare gałęzie drzewa podparte są metalowymi konstrukcjami, a gęsta korona daje przyjemny cień przed słońcem w taki dzień jak dziś.  

ponad 600 letni platan, a pod platanem biznes w postaci restauracyjki

jakieś 20 lat temu postawiono tu tę tablicę i już wtedy drzewo miało ponad 600 lat, za jakieś 100 lat będzie miało nadal ponad 600 lat, ot taka matematyka

a to widok jaki rozpościera się na zachodnią Bursę

ależ ona się w niego wpatrywała

Ozan, E i AS

czyż to nie najpiękniejszy okres w życiu? i te zabawy np. plucie na wyciągniętą dłoń

tajemniczy ogród

Na zakończenie tego pięknego dnia w domku G podał mi piwo właśnie w taki sposób. I jak o nim cokolwiek złego powiedzieć?

miller

Bilans: bardzo udany dzień i 2 usmażone na czerwono Europejki na tureckim słońcu (a ja się chowałam w cieniu, żeby nie zawyżać statystyk).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s