Weekendowe spotkania

W piątek jak zwykle pojechałam do G do Değirmendere i jak zwykle zjedliśmy naszą ulubioną wątróbkę w knajpce niedaleko nas. A w sobotę… W sobotę to się działo!!!

W sobotę na 12.00 na Kadıköy zaplanowano spotkanie Polonii Stambulskiej. Któż kryje się pod tą wiele znaczącą nazwą? Otóż okazuje się, że jest nas naprawdę sporo „Turczynek” i „Turków” (tych drugich trochę mniej). Większość z nas łączy turecki partner/ka, a co za tym idzie podobne problemy i podobne tematy do rozmów. Dobrze jest spotkać się we własnym gronie i poszczebiotać w rodzinnym języku, pomarudzić trochę i dowiedzieć, że inni nawet Ci najbardziej europejscy Turcy mają problem, kiedy my dziewczyny nosimy szorty.

Posiedzieliśmy wszyscy wesoło się pośmialiśmy z różnych cech tureckości, polskości, a nawet religijności w związkach mieszanych. Z powodu liczby osób zabraliśmy się za zajęcia w podgrupach co jakiś czas zarządzając zmianę miejsc i mieszanie składów. Niektórzy przyszli ze swoimi partnerami/partnerkami, ale niestety tym razem to one/oni siedzieli jak na „tureckim kazaniu”.

A tak na serio to naprawdę miałam z G pierwszą… i ostatnią dyskusję na temat ubierania w Turcji. Bo chciałam założyć szorty w sobotę jadąc do Stambułu, ale takie jak Kasia Tusk radzi, czyli pupa zakryta (!!!). I ja nie wiem co jemu strzeliło do głowy, ale sam zaczął:

  • W szortach sama do Stambułu?
  • Nie wzięłam burki, ani hidżabu, mogę pojechać z gołą pupą… albo w szortach…

Potem jeszcze kilka pytań na temat tego czy w PL też tak chętnie nosiłam szorty i że przecież nie lubię jak się na mnie patrzą faceci na ulicy. Więc po pierwsze w PL nie nosiłam w ogóle szortów, ale w Polsce ważyłam trochę więcej i nie czułam się komfortowo, po drugie w Polsce nie mamy też 35-40 stopni w lecie. Po trzecie szorty to nie bikini i to nie ja mam problem nosząc je, tylko ten kto ich nie widział na oczy, bo wszystkie kobiety w domu zasłonięte. Na koniec jeszcze przypomniałam mu, że przecież był przy tym jak kupowałam spodenki, skoro wtedy nic nie mówił, to teraz nie ma to nie ma sensu, bo ja nie będę kupować ubrań, a potem nosić ich tylko po domu, więc „reklamacji po odejściu od kasy nie uwzględniam” i „proszę o przemyślane zakupy”.

Oprócz spotkania z Polonią, w ten weekend spotkaliśmy się z przyjacielem G, który pracuje w tym samym porcie i mieszka w Değirmendere. Świetnie się razem bawiliśmy. Tak naprawdę spotkaliśmy się już wcześniej, rok temu w Izmirze. Turgay powiedział wtedy, że razem z G mieszkali w akademiku, a ja odpowiedziałam, że teraz mieszkam ja. I po tym go zapamiętałam. A teraz poszliśmy razem na lody, herbatkę i tavlę.

W końcu dowiedziałam się jak się gra w tavlę, ale nie pytajcie, bo wiedzieć, a umieć wytłumaczyć to dwie różne rzeczy. Tavla to po naszemu Tryktrak. Ubawiłam się z wielkości kostek do gry. Ale o to okazuje się, że kostka może być dublująca i jeszcze inne zasady gry, których nie będę tu opisywać, bo szkoda czytania na sucho.

kostka do gry - zdjęcie z telefonu komórkowego wykonane w nocy

I taki to był weekend pełen spotkań…

Reklamy

One thought on “Weekendowe spotkania

  1. Ciekawie by to wyglądało, założenie burki i krótkie spodenki. 🙂
    A najbardziej sie ubawilem na temat reklamacji.
    Tak trzymaj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s