Miłość po sąsiedzku

To będzie historia mrożąca krew w żyłach… Dozwolone od lat 18.

Wróciłam do Bursy w niedzielę wieczorem jak zwykle. Włączyłam komputer i dołączyłam do E w salonie. Pogawędziłyśmy i poplotkowałyśmy przez jakiś czas i około w pół do 12 w nocy rozeszłyśmy się do siebie.

Leżąc na łóżku, rozmawiałam z mamą przez skype i wtedy usłyszałam pukanie do drzwi. Pomyślałam, że znowu ktoś przechodzi i stuknął w drzwi, ludzie mają różnie manie. Ale… pukanie powtórzyło się… a za chwilę dzwonek, a za chwilę pukanie i dzwonek. Z pokoju wyszła E i patrzymy się na siebie.

Pukanie i dzwonek do drzwi nie ustawało, a moje serce waliło coraz szybciej. Niedziela, północ, Carsamba – czego możemy się spodziewać? WSZYSTKIEGO. Zdecydowałyśmy, że jak te myszy pod miotłą siedzimy cicho i udajemy, że nas nie ma.

Pukanie ustało… Ufff Dobranoc. Dobranoc. Na wszelki wypadek zamknęłyśmy okna, w końcu to pierwsze piętro. I wtedy… pukanie i dzwonek do drzwi powróciło… i jeszcze jakieś szeleszczenie siatki foliowej. Nosz, co za koszmar! Co robić? CO ROBIĆ?!? Trzeba odgonić natręta. Ale jak? Podeszłam pod drzwi przygotowana na pyskówkę.

  • Kim o? – kto to? – powiedziałam zdecydowanie
  • Benim – powiedział cienki głosik zza drzwi…
  • Ne istiyorsun? Kapı açmıyorum! Çok geç! Eve git! – Czego chcesz? Nie otworzę drzwi! Jest bardzo późno! Idź do domu! – nie zareagowałam na cienki głos i nadal mówiłam podniesionym głosem…

Pukanie ustało. Po chwili światło na klatce zgasło. A mi znów po głowie dziwne myśli przeszły: może dziecka do domu nie chcą wpuścić, kto to wie? w końcu to Carsamba…

Stoimy więc z E i patrzymy się na siebie, po czym postanowiłam otworzyć drzwi i sprawdzić co to było? E z parasolką stanęła za mną, aby odeprzeć ewentualne natarcie. Otworzyłam drzwi i co zobaczyłyśmy?

Na klatce pusto, a na naszej klamce wisi siatka z kilogramem zielonej papryki i kilkoma bakłażanami…. W siatce była również karteczka z napisem: My name is Hatice Mahlika. My surname is Gök. Good-Bye. Na kartce były też namalowane dwa serca. Brak słów…

Dlaczego nikt nie pomyślał, że północ to trochę za późno, aby dobijać się do drzwi, że może się przestraszymy w końcu dwie samotne dziewczyny w obcym kraju? W Turcji miłość sąsiedzką wyznaje się około północy poprzez zieloną paprykę… A w Polsce to samo może grozić śmiercią lub trwałym kalectwem poprzez użycie parasolki… Co kraj to obyczaj…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s