Kurban Bayram

Błogie lenistwo… Tak potraktowaliśmy tegoroczny Kurban Bayrami, mniej więcej. Trochę szaleństwa na spotkania ze znajomymi, ale generalnie spokój i nogi wyżej głowy.

Miasto w pierwszy dzień Bayramu opustoszało… Do tego stopnia, że trudno było złapać dolmus. Zaczęłyśmy z Anso śniadaniem w międzynarodowym gronie: Turek, Brytyjka, Polka, Rosjanka, Tunezyjczyk, Turczynka i Belgijka, prawda, że mix?  Jest takie miejsce w Bursie na Cekirge, gdzie serwują naprawdę dobre śniadania za jedyne 17,5 TL – szwedzki stół – nazywa się to miejsce Saklı Bahçe. A tureckie śniadanie to coś niesamowitego, nie ma początku ani końca, więc tak to też wyglądało. Powoli dołączali do nas znajomi, a na stole pojawiały się i znikały nowe talerzyki i szklanki.

śniadanie

e litl bit Frencz?

Potem udałyśmy się z Anso do Anyi i jej rodziny, gdzie spędziłyśmy bardzo miły wieczór na rozmowach, marudzeniu o Turcji i gotowaniu, a potem jedzeniu.

Anya i jej niesamowita rodzina... nie w komplecie

W poniedziałek pojechałam do Degirmendere do G, aby z nim spędzić święta. G ciągle i nieprzerwanie przygotowuje się do egzaminu w grudniu, ale te 3 dni zrobił sobie wolne, aby spędzić ten czas ze mną. Pogodę mieliśmy niesamowitą i większość czasu spędziliśmy na zewnątrz.

We wtorek postanowiliśmy odkryć nowe miejsce polecone przez znajomego – w okolicy jeziora Sapanca – restauracja Ev-ce, która specjalizuje się w śniadaniach. Cena takiego śniadania to bagatela 35 TL za osobę, ale ponoć wszystko przygotowywane jest przez właścicieli w sposób naturalny, a do tego miejsce również należy do wyjątkowych i z dużym zadrzewionym ogrodem przygotowanym do spożywania śniadań na świeżym powietrzu.

księżniczka Iza nie spadła z konia... ale całe szczęście, że byłam przed śniadaniem, bo G nie dałby rady mnie tam wepchnąć

wszyscy uprawiali błogie lenistwo, nawet dwa psiaki w ogrodzie

W ciepłe dni z całą pewnością przyjemniej zostać na zewnątrz, my jednak skorzystaliśmy z opcji domku Baby Jagi z kominkiem i ogrzewaniem.

domek Baby Jagi

Śniadanie to prawdziwa uczta i trzeba przyznać, że byliśmy syci aż do kolacji, a nawet kolację musieliśmy w siebie wmusić. Na naszym stole pojawiły się: menemen i omlet (z dowolnym dodatkiem), kilka rodzajów past paprykowo-pomidorowo-oliwnych, sarma, frytki, 7 rodzajów serów, 2 rodzaje oliwek, pomidory, ogórki, kaymak, biały ser z dżemem ze śliwki, dżem z figi, moreli i jeżyny, coś w rodzaju pączków, naturalny sok i cały czajniczek herbaty na podgrzewaczu, dzięki temu cały czas była ciepła. Przyznajcie sami, nie dało się wyjść głodnym.

śniadanie w pełnej krasie

turecka whisky

Kilka artystycznych ujęć…

ciekawe elementy dekoracyjne

jasność

polubiłam zabawę z głębią ostrości

Turcja zawsze potrafi zadziwić, tym razem ciekawym owocem. Owoc nosi nazwę Hurma, inaczej hebanowiec albo persymona. Nie próbowałam go niestety, ale ponoć jest bardzo słodki, a dopóki nie dojrzeje jest cierpki.

hurma we własnej osobie

a tak rosną granaty na drzewach

tak wygląda ogród, odważniejsi wyszli na słoneczko, my jednak tylko pospacerowaliśmy

Tak wyglądało nasze śniadanie w drugi (lub trzeci, zależy jak liczymy) dzień świąt. Po śniadaniu udaliśmy się do centrum miasta na spacer i kawę – lenistwa ciąg dalszy. I naszym oczom ukazał się taki o to obraz. Już nie wiem czy mnie to dziwi, czy nie. Ciągle jednak gdzieś we mnie tkwi ten stereotyp zakrytej dziewczyny, która uchodzi za cnotliwą, i że to „my” te lubieżne Europejki gorszymy wszystkich wokół chodząc z chłopakami za rękę i całując się w miejscach publicznych.

złapani na gorącym uczynku

nawet morze tego dnia było leniwe

popijając kawę

wygląda na około 30 stopni... a było zaledwie 10

lokalna młodzieżówka AK Parti - dziewczyny rozmawiały o tym do której zadzwoni premier Erdogan

zachód słońca z drugiej strony zatoki

Następnie udaliśmy się na spacer na molo, do którego przycumowane są wszystkie statki, na których z kolei są restaurację serwujące ryby, które złowili Ci o to wędkarze. To istne szaleństwo, mijając każdą z restauracji widzimy mężczyznę, który zachęca nas do wejścia na pokład i zjedzenia wyśmienitej kolacji. I nieważne ile razy miniemy każdą z restauracji mężczyzna i tak wymówi magiczne: Buyrun! po którym powinniśmy wejść właśnie do tej a nie innej restauracji.

wędkarze, to znaczy moczykije

to było nasze odkrycie roku - Pani w Ponczo łowiąca ryby, może to jakiś debiut był

I tak upłynął nam drugi dzień świąt. Czas zacząć trzeci i ostatni.

jak widać w Degirmendere połów trwa w najlepsze

wiatr północno-zachodni przyniósł niespodziewanie duże fale

Kiedy tak się przechadzałam po promenadzie, w pewnej chwili minęły mnie dzieciaki w różnym wieku i 4 zachuszczone panie, które pochłaniały ziarna słonecznika plując łupinkami i zostawiając za sobą ścieżkę śmieci. Coś czego oboje z g nienawidzimy i tolerujemy i robimy. Nawet ustawiając się do zdjęcia nie przestawały pluć łupinkami.

nasiono-żerki

ciekawe zakończenie dnia... pościg psów za kotem, który jednym skokiem znalazł się na drzewie

Więcej zdjęć tutaj

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s