Przemyt… pierogów

Pierogi to jest coś czego w Stambule znaleźć nie potrafię, robić mi się nie chce, a G bardzo lubi.Wracając do Turcji postanowiłam więc przywieźć trochę tego przysmaku, żeby choć na pierwszy obiad starczyło…

Niestety zauważyłam też coś niepokojącego… Na lotnisku w Warszawie przez odprawieniem bagażu zamknęłam walizkę na kłódkę. Natomiast w Stambule po odebraniu bagażu odebrałam walizkę… bez kłódki!!! Od razu sprawdziłam czy niczego nie brakuje w środku. Na szczęście nic nie zniknęło. Wiem, że celnicy mają prawo sprawdzić bagaż, ale w momencie kiedy walizka została otwarta to o wiele łatwiej coś z niej „zniknąć”. Nie przewożę nigdy cennych rzeczy w bagażu rejestrowym, bo nigdy nic nie wiadomo. Następnym razem jednak zafoliuje walizkę, być może dzięki temu uniknę też potencjalnych zniszczeń z zewnątrz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s