Ciąg dalszy historii o paszporcie…

Zaiste powiadam Wam życie jest bogatsze od wszelkich norm. I będę to powtarzać z całą upartością godną samego osła. Dlaczego? bo jeżeli myśleliście, że historia zaginionego paszportu zakończy się tak po prostu, to jesteście w takim samym błędzie w jakim i ja byłam do dzisiejszego ranka. 

Otóż około godziny 10 rano zadzwonił mój znajomy, już z Polski, bo pamiętamy, że udało mu się szczęśliwie tam dotrzeć na tymczasowym paszporcie. Zadzwonił i powiedział:

  • Wiesz co… dziwna sprawa… Dawno nie logowałem się na Facebook’u i dziś to zrobiłem, a tam w wiadomościach znalazłeś wiadomość od jakiegoś faceta, który pisze: Hello your passport is in we cafe…
  • Hahaha – ja, jak zwykle ja, zaczęłam się śmiać, bo po pierwsze paszport został znaleziony, a po drugie uwielbiam translatory, który nie znaja odmiany i z OUR robi się WE.
  • Wiadomość jest z 31 lipca, a więc facet napisał jak jeszcze byłem w Turcji…
  • Hahaha…
  • Przestań się już śmiać
  • Kiedy nie mogę…

Tyle starań i co? I pstro! Na nic! Wystarczyło obdzwonić wszystkie miejsca, w których był znajomy… Albo zalogować się na Facebook’a, jak większość czyni co najmniej kilka razy na dzień, przy użyciu komputera, telefonu…

Wniosek: Osoby mniej aktywne/nieaktywne na Faceboo’u mają mniejsze szanse na znalezienie zgubionego paszportu.

Wniosek nr 2 (pod wpływem rozmowy na Facebook’u: Zamiast tyle chodzić, najpierw wejdź na Facebook’a.

Reklamy

One thought on “Ciąg dalszy historii o paszporcie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s