„Kawa z widokiem”

Zapraszam na kilka łyków „Kawy z widokiem”.

Jedną z zalet mieszkania w takim mieście, jakim jest Stambuł, jest po prostu widok. Z drugiej zaś strony jednym z zjawisk z jakim może zetknąć się stambulski imigrant, to pewnego rodzaju znieczulenie na magię tego miejsca. Stambuł ze swoim Bosforem staje się „pokojem bez widoku”.

Kiedy po raz pierwszy znalazłam się w Stambule, moje gałki oczne kręciły orbitki wokół własnej osi, migawka aparatu nie przestawała trzaskać, a buzia śmiała się jak na budyniu. Stambuł był STAMBUŁEM… To uczucie, że tu właśnie nad Bosforem łączą się dwa kontynenty, że tu właśnie kiedyś był Konstantynopol, a wcześniej Bizancjum. Eh, prawdziwy zawrót głowy dla takiego maniaka jak ja…

Prawie dwa lata później zamieszkałam w Stambule i przez pierwszy tydzień przejeżdżałam przez Bosfor zatłoczonym metrobusem dwa razy dziennie. Z torbą na jednym ramieniu i laptopem na drugim przepychałam się do okna, aby móc przez pół minuty patrzeć na wody Bosforu, przejeżdżając przez most.

Jednego dnia zamiast na wodę cieśniny, spojrzałam na twarze współtowarzyszy mojej magicznej transkontynentalnej podróży… i zdałam sobie sprawę, że dla nich ta podróż nie jest niczym szczególnym. Wtedy doszło do mnie, że dokładnie tak samo jest z widokiem z okna, widokiem podczas lunchu czy porannej kawy. Tak, dla nas – cudzoziemców – widok ma po prostu zupełnie inne znaczenie. Widok po prostu musi być! I stanowi on nierozerwalną część chwili.

Kiedy wprowadziłam się do 35 – metrowego mieszkania na 14. piętrze, to nie marudziłam, że ma tylko 35 m2, tylko cieszyłam się jak dziecko z widoku na Morze Marmara i wyspę Kinaliada z mojego okna w salonie i sypialni. Przez pierwszy tydzień budziłam się w promieniach wschodzącego zimowego słońca i napawałam się widokiem.

Zupełnie nie wyobrażam sobie „po turecku” mieszkać w budynku, którego okna dosłownie zaglądają w okna budynku stojącego obok w odległości ok 3 metrów. Nie wyobrażam sobie również „po turecku” urządzać pikniku dla rodziny na trawniku pomiędzy zjazdami z autostrady w Stambule. I nie wyobrażam sobie nie mieć balkonu, na którym mogłabym się rozkoszować smakiem kawy z widokiem.

Jeżeli znieczulę się na widok z 14. piętra na wyspę Kinaliada oraz lądujące samoloty przed moim oknem, jeżeli przekraczanie Bosforu przestanie budzić we mnie przyjemny dreszczyk emocji, to będzie znaczyło tylko jedno – czas zmienić kąt patrzenia!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s