Służba nie drużba

Nowy 2013 rok przywitał mnie smutną wiadomością: mój G znów został wysłany na misję, a to oznacza, że kolejne 5 miesięcy (z hakiem) spędzę sama. Teraz też G rzadko bywał w domu, ale przynajmniej bywał… A teraz już w ogóle. Czasem mail, czasem sms. W sumie czas było przywyknąć w końcu marynarz. Jak tu przyjechałam pierwszy raz, na początku bloga, to też byłam tu sama przez pierwsze 3 miesiące. Teraz nie będzie go przez około 5 miesięcy i termin jego powrotu wydaje się tak odległy, że nawet nie potrafię tego jakoś sensownie policzyć w tygodniach czy dniach, chyba nie ma tyle dni po prostu.

Ostatni weekend udało nam się spędzić razem, na życzenie G pojechaliśmy do Polonezkoy, a w dniu jego wylotu poszliśmy na steak (czy znacie jeszcze jakiegoś Turka, który w dniu wyjazdu z Turcji zjadłby na kolację steak, a potem poszedł na kawę do Starbucksa? – biorąc pod uwagę jak nacjonalistycznie Turcy podchodzą do kuchni tureckiej to według mnie dość dziwne zjawisko).

Tak mi się skojarzyła piosenka Alicji Majewskiej… Nie to, żebym ja wrastała w morski brzeg niczym kamienie. Ja nie z takich i chyba czasy się zmieniły. Mam tu co robić z nim, czy bez niego, ale piosenka jest naprawdę ładna.

Reklamy

3 thoughts on “Służba nie drużba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s